Świadectwa

„Kochani , mój udział w wędrówce z osiołkami , i żeby było krótko i jasno, do dziś nie mogę wyjść z zadziwienia, jak ja to zrobiłam. Tego na pewno nie dałabym rady dokonać sama, tj. o własnych siłach. ( Myślę czasem, że na tych ścieżkach wcale nie ma moich śladów).
Ja babcia pięciorga wnucząt, emerytka z białą głową-nie pomalowaną, przeszłam ok 80 km, bez szwanku. Zakwasy, troszkę, jak wszyscy, bąble w zasadzie brak, komary?! nawet jeden mnie nie dopadł, dziwne. I tak to właśnie było, same dziwy. 
A teraz  na poważnie. Powitanie przez gospodarzy – przy księżycu, bo dotarłyśmy na miejsce przed północą,- ciepłe, serdeczne z pełną troską o nasze ciała i dusze, tj posiłek, dach nad głową i…. dla „babci” specjalne miejsce do spania, iście królewskie, dzięki- doceniłam, pamiętam. 
Na trasie nieustająca troska o nas wszystkich, woda, jedzenie i pytania, jak się czujesz, czy potrzebujesz czegoś?
Ludzie – o pięknych sercach, chociaż pełnych różnych trosk. Bagaż tych trosk czasem ujawniał się podczas rozmów, czy to podczas drogi, czy to podczas przerwy na odpoczynek. Dzielenie się z innymi i słuchanie ich przeżyć ubogacało, dawało jaśniejsze spojrzenie na moje własne sprawy, które wydawały mi się ogromne, tu bladły i mogłam zobaczyć jakie trudy znoszą inni w milczeniu, z miłością i w dodatku -troską o innych.
Poznałam też wielką wartość maleńkich gestów, które sprawiały, że czyjeś serce otwierało się i mógł z niego wypłynąć smutek i poczucie bezwartościowości i w to miejsce mogło pojawić się  piękne uczucie miłości i potrzeba dawania tej miłości innym. 
NAUKI- bogactwo treści i wskazówek , wiele razy czułam ,że słowa ,które słyszałam , przeznaczone były wyłącznie dla mnie. To co otrzymałam w darze od Ducha Świętego. 
Do dzisiaj jestem tym bardzo zdumiona. Pracuję nad sobą już długi czas. Żyłam z przekonaniem, że tak wiele już pokonałam i mogę „IŚĆ DALEJ”. Tymczasem Pan pokazał mi jaki ogrom pracy jeszcze przede mną. Ile mam  do przebaczenie sobie i innym i , co najważniejsze, że mogę to wszystko, świadomie i bez obawy, oddawać Jezusowi i już dalej iść z otwartym sercem służyć Panu Bogu. Amen
A OSIOŁKI, ? ciche i pokorne, pełne ciepła i spokoju, …..
Kochani organizatorzy „Osiołkowego Camino ” to było piękne i prosi się o więcej.
 
Dziękuję za ten czas, bogaty w treści i przeżycia duchowe, niech WAS Bóg błogosławi, prowadzi i strzeże, ja pamiętam w modlitwie i serdecznie pozdrawiam .”
 
Jadzia 
——————————————————————————————————————————
 
Niesamowity czas, ogrom emocji, natłok duchowych przeżyć to tylko namiastka tego, co dostałam podczas Camino II. Wspólne śpiewy, rozmowy ze wspaniałymi ludźmi dodały mi sił do życia, do życia z radością w sercu i w myślach. Po pierwszym dniu byłam pełna obaw, czy dam radę, ponieważ czułam, że wysiłek fizyczny przekracza moje możliwości, ale obudziłam się następnego dnia, pojechałam do pracy i stwierdziłam, że nie mogę posłuchać złych podszeptów. Wieczór z nabożeństwem uzdrowienia uświadomił mi, jak bardzo potrzebuję Bożej miłości, przytulenia Ojca Niebieskiego, jak bardzo jestem poraniona i niepoukładana wewnętrznie. Tego samego dnia rano poczułam ogromny, nieuzasadniony strach… Modlitwa Gabrysi i ks. Marka niczym balsam przyniosła ukojenie i spokój, a wieczorne nabożeństwo jeszcze bardziej mnie umocniło. Czas wędrówki to z całą pewnością Boski czas.  
Ania
——————————————————————————————————————————
Nasze Camino z osiołkami było cudowne. Spotkałam wielu ciekawych ludzi. Usłyszałam wiele świadectw, które mnie poruszyły. Wspaniale przyjęcie nas w szkołach. Cudowne Msze Święte celebrowane przez ks .Marka. Wyruszyłam z rwą kulszowa, ale Pan Bóg pozwolił mi dojść. Pozdrawiam Wszystkich.❤❤❤
Urszula Zielazińska